wtorek, 29 grudnia 2015

Lace dress


(pics. Anna, wearing H&M hat & boots, Atmosphere Top, House skirt)

 Po dosyć długiej przerwie wracam, już teraz na stałe. Mam kilka planów do wykonania na blogu, które mam zamiar wprowadzić. Z nowym rokiem mam pełno pomysłów. Dzisiaj jednak witam Was tymi zdjęciami zrobionymi przez Annę. Czyż nie są obłędne? Mają swój klimat i świetnie wyglądają! Wyszłyśmyna chwilę  na zdjęcia, w tym czasie wiało, była tęcza, a chwilę pózniej się rozpadało. Jednak nic nas nie zniechęciło, co skutkuje takimi pięknymi zdjęciami. 
Święta minęły za szybko, idzie sylwester, a ja jeszcze mam dwa tygodnie na siedzenie w domu. Trzeba zacząć pisać pracę licencjacką.  





















czwartek, 12 listopada 2015

Jak zatroszczyć się o swoje włosy?

 Od zawsze miałam długie włosy. Jednak gdy zaczęły mi się niszczyć, stwierdziłam, że muszę je obciąć. Stało się to trzy lata temu, a oprócz ścięcia, dodatkowo pofarbowałam je (bardziej zrobiłam refleksy). Od tego czasu rosną mi, co trzy miesiące postanowiłam je farbować (głównie wtedy kiedy widziałam duży odrost, ale było to około tych 3 miesięcy). Jak mogliście zaobserwować, półtora roku temu zdecydowałam się pofarbować na brązowo. Do swojego blondu  wróciłam po pół roku. Wiadomo, włosy, które były farbowane, a potem rozjaśniane nie są już tak dobre jak wcześniej. Jakiś rok temu zauważyłam, że mam suche włosy, rozdwajające się końcówki, a całość trudno się rozczesywała, oraz elektryzowała się (nawet w lato). Postanowiłam coś z nimi zrobić. Długi czas nie farbowałam włosów, aby zobaczyć efekt (przez 10 miesięcy urosły ponad 20 cm- można zobaczyć po odroście na zdjęciu). Nie stosowałam prostownicy przez dłuższy czas, używałam odżywek, a teraz opiszę Wam, moją drogę z produktami i dobrymi pomysłami, jak zatroszczyć się o włosy.

 (odżywka do włosów Kallos Cosmetic, Omega, 11 zł/1l- Hebe)

Miałam jeden problem z odżywkami- było ich za mało. Jedno opakowanie 250ml starczało mi na niecały miesiąc. Nie uśmiechało mi się wydawać ponad 20 zł na odżywkę czasem dwa razy w miesiącu. Dlatego gdy tylko usłyszałam o tej firmie i odżywkach, stwierdziłam, że muszę wypróbować. Najgorsze co mogło się z nią stać, to po prostu mogła nie zadziałać. Cena jest przystępna, zwłaszcza, że jest to za 1 litr. A odżywka? Cudowna! Włosy po niej są delikatne, gładkie i lśniące. Nakładam ją po każdym myciu, a całość starcza mi na dłuuugo (z siostrą zużyłyśmy poprzednią w 2 miesiące). Są jeszcze inne odżywki z tej serii, z różnymi składnikami odżywczymi, jednak ich jeszcze nie testowałam. Dodatkowo nie używam suszarki do włosów (chyba, że na prawde potrzebuję szybko wysuszyć włosy).

(Tangle Teezer 38,99 zł- Rossmann)

Aby zadbać o włosy, trzeba też zadbać o to, czym się je rozczesuje. Miałam z tym wielkie problemy. Zaczęłam nakładać odżywkę, aby po umyciu łatwiej się rozczesywały- pomagało, ale ciągle je szarpałam. W końcu kupiłam Tangle Teezer. Od razu zaciekawiły mnie "włoski" różnej długości. Jednak gdy po raz pierwszy rozczesałam nią włosy poczułam wielką ulgę. Suche włosy rozczesują się od razu, bez ciągnięcia, natomiast mokre z odżywką, po około 5 minutach. Dodatkowo zauważyłam, że szczotka masuje skórę głowy, a włosy po rozczesaniu wyglądają przepięknie, a w dotyku są tak miękkie jakbym użyła najlepszej odżywki na świecie. 


Jeżeli nie prostowałam włosów, to co z nimi robiłam skoro nie lubię gdy chociaż trochę nie są ułożone po mojej myśli? Robiłam warkocze! Chodziłam na uczelnie w warkoczu, spałam w warkoczu, po mieszkaniu chodziłam w warkoczu. To nie tylko wygodna fryzura, ale i modna. Dzięki warkoczom włosy się nie plączą,  a gdy zrobimy fryzurę odpowiednio mocną, wytrzyma cały dzień.

 
(Marion Termoochrona od 6 do 10 zł)

Jeżeli już prostuję włosy, lub cokolwiek robię z nimi w wysokiej temperaturze, używam tej ochrony. Mam wrażenie, że działa jak jedwab, jednak na prawdę zauważyłam, że po wyprostowaniu, włosy dobrze wyglądają i nie odstają krótsze kosmyki. Nie widzę także żadnych zniszczeń po wysokiej temperaturze.


Stosujecie coś z wymienionych produktów? Jeżeli tak, to jak u Was działają?

niedziela, 8 listopada 2015

Jeans jacket with chocker

(pic. Anna, wearing Bershka coat & boots, Vinted jacket, C&A top, H&M boots & Born Pretty Store jewellery)

 Nie lubię jesieni. Lubię jedynie wtedy, gdy jest bezchmurne niebo, ciepło i pomarańczowe i czerwone liście dookoła. Bardzo przeszkadza mi szybko zapadający zmrok, wolałabym wracać z zajęć gdy jest jeszcze jasno. Gdy dnie stają się dłuższe, aż tak źle nie jest, najgorzej wiedzieć, że na razie będzie coraz ciemniej. Jestem ciepłolubną istotą, która nienawidzi ubierać się ciepło, dlatego zima i jesień kojarzy mi się zawsze z zimnem, marznięciem na przystankach. Zaczynam pracować nad pracą licencjacką, oraz pracą dyplomową, chyba będzie dobrze, i z tego i z tego chcę liczyć na 5. Zobaczymy jak z tym pójdzie, mam pomysły na tematy, powiązane ze sobą, które mnie interesują.
Ostatnio polubiłam styl grunge z lat 90. Makijaż, oraz charakterystyczne stroje, rockowe połączone z różnymi wzorami. Dlatego gdy tylko zobaczyłam w sklepie chockera, stwierdziłam, że muszę go kupić. Od momentu, aż do mnie przyszedł, noszę go cały czas.





 













wtorek, 13 października 2015

Big scarf

(pic. Sandra, wearing H&M hat, sweater & boots, Bershka jeans Zara scarf, Sin Say coat & Reserved bag)

 Odzyskałam laptopa! Po wielu bataliach udało się go odzyskać. Całe szczęście, bo nie wiem ile bym jeszcze wytrzymała.
Jako, że jest już jesień, w dzisiejszym poście zobaczycie właśnie zdjęcia z tego klimatu, zrobione przez Sandrę. W tle widać Oliwskie uliczki, które uważam za cudowne. Mają swój niepowtarzalny klimat, zwłaszcza jesienią.
Chyba każdy ma jakieś rzeczy z dzieciństwa, które pozostawiły po sobie ślad. Ja mam kilka takich w modzie. Zwłaszcza dotyczące spodni. Nie potrafię ubrać teraz za dużych spodni, z niskim stanem lub dzwonów. Czemu? Jako dziecko miałam dosyć długie nogi, jednak ogólnie cała byłam chuda. Aby znaleźć idealne spodnie musiałam się namęczyć- albo były za duże w biodrach i musiałam nosić paski, albo były za krótkie. Częściej wybierałam tą pierwszą opcję, przez co nigdy już więcej nie założę za dużych spodni, ani spodni typu boyfriend. Ich przód zbyt się marszczy, przez co wyglądają jakbym miała coś między nogami ;) Tak samo i nie lubię spodni z niskim stanem. Wydaje mi się, że przestałam je lubić, gdy pewna grubsza koleżanka się nachyliła przede mną i było widać jej połowę tyłka, razem z majtkami. Dlatego zawsze mi się wydaje, że w takich spodniach wszystko widać. Więc możecie sobie wyobrazić jak trudno mi było znaleźć odpowiednie spodnie. Zwykle noszę spódniczki, właśnie ze względu na to, że nie mogę nigdy znaleźć odpowiednich spodni, jeżeli już je znajdę,to najczęściej są drogie. Od nich wymagam, aby miały wysoki stan, najlepiej taki do talii, były wygodne, oraz miały zwężane nogawki, aby dobrze wyglądały z botkami. Tych, które możecie zobaczyć na zdjęciach szukałam we wszystkich sklepach (dosłownie!). Z tego co zauważyłam trudno jest znaleźć w czarnym odcieniu. Jeżeli już takie są, to są eleganckie, ewentualnie z dziurami na kolanach (uwielbiam takie spodnie, ale szukałam odpowiednich na jesień i zimę). Przymierzyłam chyba ze sto par wszystkich rodzajów, nawet stwierdziłam, że może jakieś jasne kupię. Jednak w końcu się udało!  A w tym momencie są to moje ulubione spodnie.